Mam cztery szpule ślicznej, czerwonej włóczki. Nie wiem co to ale ma piękny połysk. Jedna nitka jest zbyt cienka, więc połączyłam dwie i powstaje ażurowy sweterek, którym przywitam wiosnę.
Fason to totalna inwencja własna a wzór... wzór to też mieszaniec: trochę z serwetki, trochę z firanki trochę z szalika :-)
Tym razem rolę fotografa przejęła Córcia. Ona wie, o co chodzi :-)









Zdjęcia nieco przekłamały kolor na fuksję, ale tak naprawdę to piękna, czysta czerwień.
Będziesz miała cudowny sweterek :-) Śliczny kolor i piękne wzory. Jestem bardzo ciekawa, co wymyślisz dalej... :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Kasiu, sama jestem ciekawa, jak to będzie dalej :-) Żałuję, że nie umiem czytelnie zapisywać wzorów. Wiem, że są jakieś programy do tego, ale szkoda mi teraz czasu na szykanie ich i naukę, gdy tyle do wydziergania!!
UsuńZanosi się na piękny sweterek :) a kiedy pokażesz te zasoby :P
OdpowiedzUsuńDominiko, naprawdę chcesz je zobaczyć?? :-) Sfotografuję je dla Ciebie :-)
UsuńPięknie się zapowiada, a satysfakcja z pracy pewnie tym większa, że sama wymyślasz wzór. :-)
OdpowiedzUsuńPrawda, że to jeden z ciekawszych momentów w dzierganiu? Nie mam manekina i co kilka rzędów mierzę na sobie, biegam z cewkami do lustra i z powrotem :-)
UsuńFajny sweterek tworzysz, też lubię eksperymentować ze wzorami.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Dorota
Dziękuję! Ja najbardziej lubię, gdy eksperyment okazuje się udany! :-)
Usuń